English
Po festiwalu

Joanna OstrowskaJoanna Ostrowska
Gazeta Festiwalowa "Na horyzoncie", nr 1
19 lipca 2012
Nie ma cię? Przestajesz być na bieżąco

Od kilku miesięcy zarówno prasa, jak i najbardziej zagorzali fani wrocławskiego festiwalu czujnie śledzą nowinki dotyczące programu i imprez towarzyszących NH. Po festiwalu w Cannes apetyt wzrósł. W końcu to właśnie we Wrocławiu będzie można zobaczyć najnowsze filmy w reżyserii Michaela Hanekego, Xaviera Dolana, Ulricha Seidla czy Cristiana Mungiu.

Na dodatek jeszcze przed festiwalem Roman Gutek zapowiedział dość istotną zmianę dotyczącą wrocławskiego kina Helios. Multipleks ma przejść metamorfozę i stać się artystycznym centrum, w którym nareszcie będzie miejsce na kino autorskie, eksperymentalne i filmową klasykę. Gutek pożegna hollywoodzkie produkcje i rodzime komedie bez krzty humoru, które liczą na wielką widownię. Helios Nowe Horyzonty ma być miejscem, w którym w ciągu roku będzie można zobaczyć to, na co widzowie wrocławskiego festiwalu zjeżdżają tak tłumnie od kilku lat.

Od dziesiątej edycji Nowych Horyzontów, które we Wrocławiu goszczą od 2006 roku (wcześniej festiwal odbywał się w Sanoku i przede wszystkim w Cieszynie), zaczęto mówić o istnieniu "pokolenia NH". Wierni widzowie, którzy co roku w środku wakacji wybierają zamiast uroczego urlopu na plaży siedzenie godzinami w salach kinowych, często dorastali wraz z festiwalem. Nowe Horyzonty stały się dla niektórych edukacyjną inwestycją. Inni uważają obecność na festiwalu za obowiązek każdego kinomana, choć bywają tacy, którzy festiwal kontestują - dla zasady, że nie każdy musi TU być!

Krytyk filmowy przyjeżdża tu regularnie, ale narzeka na "stadny odbiór". Przeszkadza mu tłum, marzy o bojkocie i wygwizdywaniu filmów w kinie. Według niego warto byłoby czasem wyjść z roli grzecznego odbiorcy i opuścić salę kinową zbiorowo, kiedy uznany twórca się nie sprawdza, a jego film przypomina wydłużoną do granic możliwości szkolną etiudę. Literat rozmiłowany w późnych seansach i wieczorowych podrygach w klubie festiwalowym szuka inspiracji tylko i wyłącznie w kinie "poprawnym". "Za dużo hardkoru, za dużo dwudziestominutowych zbliżeń, piłowania rur na kształt musicalu i innych tego typu awangardowych zagrań" - w ten sposób komentuje eksperymentalne poszukiwania w konkursie głównym.

Najspokojniej do sprawy podchodzi stateczny animator kultury, który chętnie rezygnuje z projekcji na rzecz np. promocji książki "twórcy osobnego" w polskim kinie, którego trudno zaliczyć do kanonu. Jeśli "pan od kultury" nie zdąży na seans, ma możliwość wycieczki do tajemniczego czarnego pokoiku, gdzie rodzima prasa raczy się co lepszymi tytułami na DVD. Zdarza się, że w 90 minut obejrzy aż dwa kontrowersyjne dzieła. Czasem warto przewinąć co nudniejsze momenty.

Wszyscy trzej na hasło "najbardziej oczekiwany film zgodnie przyznają: "Miłość" Hanekego. Po chwili dodają jeszcze nazwisko Caraxa i "Holy Motors". Tylko jeden z nich wspomina o Dušanie Makavejevie. Żaden nie wspomina o Marinie Abramović i "The Artist Is Present". No cóż, każdy ma swoje "nowe horyzonty".

Joanna Ostrowska

Moje NH
Strona archiwalna 12. edycji (2012 rok)
Przejdź do strony aktualnej edycji festiwalu:
www.nowehoryzonty.pl
Nawigator
Lipiec 2012
PWŚCPSN
161718 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
Skocz do cyklu
Szukaj
filmu / reżysera / koncertu
 
KalendariumIndeks filmówMój planKlub Festiwalowy Arsenał
© Stowarzyszenie Nowe Horyzonty
festiwal@nowehoryzonty.pl
realizacja: Pracownia Pakamera
Regulamin serwisu ›