English
Po festiwalu

Naomi Kawase (fot. Marta Strzoda)Naomi Kawase (fot. Marta Strzoda)
Gazeta Festiwalowa "Na horyzoncie", nr 7
25 lipca 2012
Pochwała tożsamości

Każdy człowiek niesie ze sobą interesującą historię, choć niewielu zyskało sławę – mówi Naomi Kawase. Z reżyserką filmu „Hanezu” oraz jurorką Konkursu Nowe Horyzonty rozmawiamy o filmach, ale też o historii, naturze i czerwieni – kolorze krwi, ognia i słońca

Na festiwalu pełnisz dwie funkcje. Z jednej strony jesteś autorką prezentowanego w Panoramie filmu „Hanezu”, z drugiej – jurorką Konkursu Nowe Horyzonty. Czym są dla Ciebie nowe horyzonty w kinie? Na co zwracasz uwagę, oglądając konkursowe filmy?
– Jako jurorka poszukuję artystów, którzy są wyjątkowi. Zwracam uwagę na nowe, wyróżniające się talenty, imponuje mi indywidualizm. Szukam twórców eksponujących swoją tożsamość, sięgających do swoich etnicznych korzeni. Lubię odkrywać specyfikę miejsca, z którego się wywodzą. Interesuje mnie niepodrabialność twórców: to, co mogą pokazać tylko oni i nikt inny.
Jak oceniasz poziom obejrzanych dzieł? Masz już jakichś faworytów?
– Do tej pory widziałam zaledwie trzy filmy, więc trudno mi powiedzieć coś konkretnego o poziomie całego konkursu czy o moich typach. Jednak już podczas tych trzech seansów udało mi się odnaleźć to, czego w kinie szukam. Każdy z tych filmów miał swój charakter, jest więc nieźle.
Twórcy biorący udział w konkursie często dokonują transgresji, poszukują nowego języka. W swoim filmie zwracasz się z kolei w stronę przeszłości, tradycji i badasz ich relacje z teraźniejszością.
– Uważam, że przeszłość i teraźniejszość znajdują się na tej samej linii czasowej. Ich związek jest bardzo silny, zwłaszcza w takich miejscach jak Nara, gdzie się urodziłam. To miasto z bardzo długą i bogatą historią. Mieszkańcy Nary nie oddzielają przeszłości od teraźniejszości – to jedna ciągłość. Budowle sprzed lat stoją obok nowej architektury. Metaforycznie rzecz ujmując, istnieje pewien most, po którym myśli przodków wędrują ku nam.
Dedykujesz „Hanezu” duszom Fujiwara-kyo, kolebki kultury japońskiej. W finale filmu widzimy informację o wykopaliskach z 2011 roku. Czy to starożytne miasto było inspiracją do powstania filmu?
– W tym miejscu od dawna dokonuje się wykopalisk. Dowiadujemy się, jak ludzie żyli, co robili ponad tysiąc lat temu, jakich narzędzi używali. Chciałam uchwycić to zwyczajne życie w dawnych czasach. Historia to nie tylko odkrywanie i poznawanie wielkich ludzi i ważnych rzeczy, których dokonali. To uproszczone i nieco banalne spojrzenie na przeszłość. Znacznie bardziej interesuje mnie codzienne życie, jakie wiodły tysiące anonimowych ludzi. Fascynujące jest to, że każdy człowiek niesie ze sobą interesującą opowieść, choć niewielu zyskało sławę. Pragnęłam, aby „Hanezu” przypomniał o tych wszystkich zapomnianych ludziach.
Hanezu to odcień koloru czerwonego. Czy w kulturze japońskiej ma on jakieś symboliczne znaczenie?
– Czerwony występuje zarówno na japońskiej, jak i na polskiej fladze. Słyszałam też, że w godle macie orła na czerwonym tle. Czerwone kółko na fladze japońskiej symbolizuje słońce. To także kolor krwi oraz ognia, płomieni, a więc światła, które jest bardzo nietrwałe. Czerwony jest kolorem kruchym, szybko blaknie i odchodzi w niepamięć. Tak jak przodkowie, o których zapominamy. Nasi przodkowie często nosili czerwone ubrania, co też jest znaczące.
W filmie powracają pewne motywy wizualne związane z przyrodą: góry, księżyc, drepczące pająki. Są one piękne, a jednocześnie przerażające. Czy tak postrzegasz naturę?
– Tak, natura mnie fascynuje i przeraża zarazem. Zwłaszcza po trzęsieniu ziemi, które nawiedziło Japonię w 2011 roku. To było wstrząsające doświadczenie. Ludzie podziwiają przyrodę, góry czy morze. Zachwycamy się ich pięknem, potęgą i ogromem, a jednocześnie ich nieokiełznana siła budzi w nas przerażenie. Z jednej strony natura dostarcza nam pożywienia, daje nam schronienie. Z drugiej jest szalenie niebezpieczna, w każdej chwili może nas zabić.


Rozmawiał Paweł Świerczek

* Urodzona w 1969 roku Naomi Kawase jest najmłodszą w historii laureatką Złotej Kamery na festiwalu w Cannes. Tę prestiżową nagrodę dla debiutującego reżysera zdobyła w 1997 roku za film „Suzaku”. Swoją pozycję potwierdziła kolejnymi dziełami, nagradzanymi na największych światowych festiwalach. Jej „Las w żałobie” pokazywany na 7. Nowych Horyzontach wyróżniony został Grand Prix w Cannes.

Moje NH
Strona archiwalna 12. edycji (2012 rok)
Przejdź do strony aktualnej edycji festiwalu:
www.nowehoryzonty.pl
Nawigator
Lipiec 2012
PWŚCPSN
161718 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
Skocz do cyklu
Szukaj
filmu / reżysera / koncertu
 
KalendariumIndeks filmówMój planKlub Festiwalowy Arsenał
© Stowarzyszenie Nowe Horyzonty
festiwal@nowehoryzonty.pl
realizacja: Pracownia Pakamera
Regulamin serwisu ›