English
Po festiwalu

Philippe Grandieux (fot. Marta Strzoda)Philippe Grandieux (fot. Marta Strzoda)
Gazeta Festiwalowa "Na horyzoncie", nr 7
25 lipca 2012
Bardziej pokręceni od Edypa

W kinie chodzi przede wszystkim o doznania – mówi Philippe Grandrieux, reżyser filmu „Być może piękno umocniło naszą determinację – Masao Adachi”, prezentowanego w ramach Konkursu Filmów o Sztuce

Paweł Świerczek: Twój film opowiada o Masao Adachim, radykalnym japońskim twórcy, który poświęcił swoją działalność artystyczną, by przyłączyć się do ewolucjonistycznej Red Army. Jak doszło do Waszego spotkania?
Philippe Grandrieux: Swego czasu w Tokio była retrospektywa moich filmów, tam spotkaliśmy się po raz pierwszy. Adachi zobaczył mój „La vie nouvelle”, który zrobił na nim spore wrażenie. Trzy lata później z Nicole Brenez wpadliśmy na pomysł, by zrobić cykl dokumentów na temat reżyserów walczących zarówno w wymiarze politycznym, jak i estetycznym. „Być może piękno umocniło naszą determinację” jest pierwszym projektem z tego cyklu. Kolejne tworzone będą przez innych reżyserów.
„Być może piękno…” jest starciem dwóch osobowości – Twojej i Masao Adachiego. To, co oglądamy w kinie, jest efektem Waszej twórczej współpracy czy całkowicie Twoim osobistym dziełem na temat innego artysty?
– Film zrealizowany został bardzo szybko, z zerowym budżetem. Cztery dni zdjęciowe i miesiąc postprodukcji. Nasze spotkanie było bardzo elastyczne i spontaniczne, bez żadnych wstępnych założeń. Właściwie kiedy wracałem z Japonii, nie byłem pewien, czy z tego, co nagrałem, uda mi się złożyć film. Przyjeżdżając do Adachiego, wiedziałem, że nie mogę mieć konkretnych oczekiwań. Po prostu weszliśmy w bardzo intuicyjny dialog. Mamy pewne wspólne cechy i jedną z nich jest podobna energia przy tworzeniu filmu. Podobnie spoglądamy także na horyzont polityczny kina.
Twój film fascynuje swoją stroną wizualną: mroczną, intensywną, oddziałującą na widza w sposób bardzo sensualny.
– Tak jak zostało powiedziane na końcu filmu, w kinie chodzi o doznania. Nawet jeśli ma się przemyślaną, rozbudowaną refleksję, w finalnym efekcie i tak liczą się przede wszystkim emocje. Wrażenie robią najdrobniejsze elementy: rozbłyski światła, twarze ludzi. Nie zgodzę się z tym, że kino jest wytworem wyobraźni. Film ma z nią niewiele wspólnego, wywodzi się z rzeczywistości.
Mówiąc o relacjach filmu i rzeczywistości, Masao Adachi tworzy kino zaangażowane politycznie i społecznie. Czy film może w jakiś sposób zmieniać rzeczywistość?
– Być może. Trudno mi powiedzieć. Najpierw musielibyśmy zadać sobie pytanie o to, co rozumiemy przez rzeczywistość. Z pewnością film potrafi pokazać pewien wycinek rzeczywistości w zaskakujący, oryginalny sposób. Mówi się, że po obejrzeniu „Słoneczników” van Gogha już nigdy nie można spojrzeć na te kwiaty tak jak kiedyś. Kino ma tę samą moc pokazywania realności w jej najpotężniejszym wymiarze.
W swoim filmie zagłębiasz się w umysł Masao Adachiego. Czy kino jest dla Ciebie swego rodzaju narzędziem psychoanalitycznym?
– Psychoanaliza jest ograniczającą metodą. Wszystko sprowadza się do wpisywania człowieka w pewne schematy i gotowe wzory. Ludzie są zdecydowanie bardziej skomplikowani niż kompleks Edypa. Człowiek jest istotą potężniejszą, bywa bardziej nieprzewidywalny. Nie można go sprowadzać do traum i kompleksów.


Rozmawiał Paweł Świerczek

Moje NH
Strona archiwalna 12. edycji (2012 rok)
Przejdź do strony aktualnej edycji festiwalu:
www.nowehoryzonty.pl
Nawigator
Lipiec 2012
PWŚCPSN
161718 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
Skocz do cyklu
Szukaj
filmu / reżysera / koncertu
 
KalendariumIndeks filmówMój planKlub Festiwalowy Arsenał
© Stowarzyszenie Nowe Horyzonty
festiwal@nowehoryzonty.pl
realizacja: Pracownia Pakamera
Regulamin serwisu ›