English
Po festiwalu

Senser. Po dwudziestu latach wciąż w tym samym składzieSenser. Po dwudziestu latach wciąż w tym samym składzie
Gazeta Festiwalowa "Na horyzoncie", nr 7
25 lipca 2012
Senser kontroluje emocje

Brytyjska grupa Senser od 20 lat z odwagą i wyobraźnią łączy ciężkie gitarowe brzmienia z hip-hopem i tanecznymi rytmami, tworząc przy okazji sugestywny, hipnotyczny show. Dziś zagra w Arsenale

Marcin Babko: W połowie lat 90. byliście gwiazdami, koncertowaliście na całym świecie. Rok po wydaniu pierwszej płyty rozstaliście się, oficjalnie ze względu na różnice muzyczne. Jak to możliwe, skoro Wasza muzyka zawsze była tak różnorodna?
Heitham Al-Sayed (głos): – Zawsze mieliśmy bardzo różne gusty, nie tylko jeśli chodzi o muzykę. Dzięki temu to, co razem robiliśmy, było z jednej strony zróżnicowane, a z drugiej otwarte. Nikt nikogo do niczego nie zmuszał. Okres, o którym mówimy, był trudny z wielu powodów. Przede wszystkim byliśmy przepracowani, bo non stop koncertowaliśmy. Ale pamiętam, że były też kwestie stylistyczne. Rozstaliśmy się na jakiś czas, bo ja chciałem więcej melodii i równocześnie ciężkich brzmień, a reszta optowała za drum’n’bassem, który nigdy mi się nie podobał. Dziś każdy z nas ma własne projekty, może się w nich wyżywać. A grając wspólnie jako Senser, po prostu cieszymy się tym, co robimy razem.
W tym roku mija 20 lat, odkąd zaczęliście grać.
Nick Michaelson (gitara): – Czas minął szybko, jak zawsze. Wydaje mi się, że w ogóle się nie zmieniliśmy. Aczkolwiek każdy z nas ma o wiele więcej doświadczenia, co sprawia, że lepiej nam się ze sobą pracuje. Nie ma wielu zespołów, które po 20 latach wciąż grają w dokładnie takim samym składzie, jak na początku. A my dodatkowo jesteśmy w świetnej formie. I wciąż mamy mnóstwo do znalezienia i pokazania w muzyce. Nasz nowy materiał jest świeży i ekscytujący. Jeśli nawet się starzejemy, to jak wino.
W ciągu 20 lat mogliście jednak nagrać więcej niż tylko cztery płyty.
Nick Michaelson: – Oczywiście, zawsze można czegoś żałować. Ale ja wolę myśleć o szansach, które wykorzystaliśmy. Mieliśmy to szczęście, że znaleźliśmy się we właściwym miejscu i czasie, a nasz przekaz trafił do mnóstwa ludzi naraz. To był proces naturalny – nie da się tego powtórzyć czy skopiować. Cieszę się, że udało mi się tego doświadczyć. A wydaje mi się, że nagraliśmy tyle płyt, ile było trzeba. Zresztą w tym zespole to zawsze zabiera mnóstwo energii. I zawsze trwa kilka lat. Teraz prawie skończyliśmy pisać piosenki na piąty album. Chcemy wydać go w przyszłym roku.
Pamiętam Wasz koncert w katowickim Spodku, w 1994 roku. To był niesamowity, mocno psychodeliczny show. Czego możemy spodziewać się dziś?
Heitham Al-Sayed: – To było dawno temu, ale pamiętam ten dziwny budynek w kształcie UFO. W tamtych czasach wszystko było dla nas nowe i świeże. Koncerty były bardzo intensywne, a emocje ludzi i ich reakcje na naszą muzykę bardzo się nam udzielały. Czasem te emocje trudno było kontrolować, bywało niebezpiecznie. Kilka naszych koncertów ochrona musiała zakończyć przed czasem, ze względów bezpieczeństwa. Po latach wiemy już, jak w pełni wykorzystywać naszą energię, jak koncentrować ją na maksymalnym efekcie scenicznym. Jeśli widziałeś nas wtedy, to dziś będziesz miał porównanie.


Senser w Arsenale
Dziś, godz. 22, bilety 35 i 25 zł

Moje NH
Strona archiwalna 12. edycji (2012 rok)
Przejdź do strony aktualnej edycji festiwalu:
www.nowehoryzonty.pl
Nawigator
Lipiec 2012
PWŚCPSN
161718 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
Skocz do cyklu
Szukaj
filmu / reżysera / koncertu
 
KalendariumIndeks filmówMój planKlub Festiwalowy Arsenał
© Stowarzyszenie Nowe Horyzonty
festiwal@nowehoryzonty.pl
realizacja: Pracownia Pakamera
Regulamin serwisu ›