English
Po festiwalu

Amat Escalante (autorka: Marta Strzoda)Amat Escalante (autorka: Marta Strzoda)
Gazeta Festiwalowa "Na horyzoncie", nr 9
26 lipca 2012
Śmierć, seks i James Benning

Interesują nas podobne tematy, każdy z nas wyraża je jednak inaczej – mówi o młodym meksykańskim kinie jego przedstawiciel Amat Escalante, reżyser i juror Konkursu Nowe Horyzonty

Rozmawia Paweł Świerczek

Paweł Świerczek: W programie festiwalu znalazły się aż trzy Twoje filmy: „Krew”, „Los Bastardos” oraz nowelowa „Rewolucja”, do której nakręciłeś jeden z segmentów. W dodatku jesteś jurorem w nowohoryzontowym konkursie. Masz dużo pracy?

Amat Escalante: Było ciężko zwłaszcza na początku, kiedy przyleciałem z Meksyku i musiałem poradzić sobie ze zmianą strefy czasowej. Ominąłem przez to dwa pierwsze filmy konkursowe, będę musiał to nadrobić.

Masz jakieś kryteria, według których oceniasz konkursowe dzieła?

– Nie zakładam niczego przed seansem, nie mam oczekiwań. Po prostu oglądam i odbieram filmy nieco intuicyjnie. To dzieje się automatycznie, nie traktuję jurorowania jako pracy.

Twoje filmy pokazywane są w ramach sekcji prezentującej nowe meksykańskie kino. Czy czujesz jakąś więź światopoglądową z pozostałymi młodymi twórcami z Twojego kraju?

– Z pewnością czuję związek z kilkoma moimi kolegami, takimi jak Carlos Reygadas, Michel Lipkes czy Daniela Schneider. Ich dzieła możemy także obejrzeć na Nowych Horyzontach. Jestem blisko również z moim bratem, Martínem Escalante, który też jest reżyserem. Jego krótkie filmy „Codzienne życie obserwatora” i „Hill Street” pokazywane są przed moimi. Często wszyscy współpracujemy ze sobą. Nie wiem, czy patrzymy na świat w ten sam sposób. Z pewnością interesują nas podobne tematy, frapują podobne problemy. Każdy z nas wyraża je jednak na swój oryginalny sposób.

W Twoich filmach w codzienność zwyczajnych ludzi nagle wkrada się śmierć. Czy ten temat szczególnie Cię interesuje?

– Podstawowymi elementami każdego życia są dla mnie miłość, seks i śmierć. To największe i najbardziej fascynujące tematy, z jakimi można się mierzyć.

A więc Twój kolejny film „Heli” też będzie ich dotykał?

– Tak. „Los Bastardos” kręciłem w Stanach Zjednoczonych, robiąc „Heli”, wróciłem do Meksyku. Będzie to swego rodzaju połączenie mojego pierwszego i drugiego filmu. Historia dotyczyła będzie rodziny, która wikła się w przestępstwo.

Twoje filmy porównywane są do kina Michaela Hanekego. Inspirujesz się nim?

– Swego czasu byłem pod dużym wpływem filmów Roberta Bressona. Potem poznałem Hanekego i odkryłem, że on również się nim inspirował. Bardzo polubiłem jego filmy. Więc tak, austriacki reżyser z pewnością na mnie wpłynął. Staram się jednak uciekać od oczywistych inspiracji. Bardzo lubię też filmy Fritza Langa czy „Chinatown” Polańskiego. W wieku szesnastu lat odkryłem kino Jamesa Benninga, który również jest obecny na festiwalu. Byłem pod ogromnym wrażeniem tego, co robi. Jego filmy były dla mnie ważnym źródłem inspiracji przy tworzeniu „Los Bastardos”. 

Rozmawiał Paweł Świerczek

Moje NH
Strona archiwalna 12. edycji (2012 rok)
Przejdź do strony aktualnej edycji festiwalu:
www.nowehoryzonty.pl
Nawigator
Lipiec 2012
PWŚCPSN
161718 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
Skocz do cyklu
Szukaj
filmu / reżysera / koncertu
 
KalendariumIndeks filmówMój planKlub Festiwalowy Arsenał
© Stowarzyszenie Nowe Horyzonty
festiwal@nowehoryzonty.pl
realizacja: Pracownia Pakamera
Regulamin serwisu ›