English
Po festiwalu

Filozof ruchomego obrazu James Benning (autorka: Anna Jochymek)Filozof ruchomego obrazu James Benning (autorka: Anna Jochymek)
Gazeta Festiwalowa "Na horyzoncie", nr 9
26 lipca 2012
Koncentruję się na obrazach

Nie jestem zainteresowany następnym dobrym filmem. Bardziej przykuwa moją uwagę kino, które stara się wypracować nowy język – mówi James Benning

Rozmawia
Iwona Sobczyk

Iwona Sobczyk: Wraca Pan na festiwal Nowe Horyzonty, tym razem także w charakterze jurora konkursu filmów o sztuce. Jak się Pan czuje w tej roli?

James Benning: Bardziej komfortowo czuję się jako twórca, który prezentuje swoje filmy. Bycie jurorem to osobliwe doświadczenie. Każdy z nas ma zupełnie inną wizję tego, jak należy kręcić filmy. Gdy filmowiec styka się z dokonaniami innych twórców, ma czasem pokusę, żeby patrzeć na nie przez pryzmat tego, jak sam by je nakręcił. To pułapka, której należy się strzec. 

Czego szuka Pan w kinie? Wizji zbliżonych do Pańskich?

– Pewnie łatwiej byłoby mi takie filmy polubić. Ale nie oczekuję od reżyserów, że będą pracować w ten sam sposób. To dość unikatowa metoda. Na pewno jednak zajmują mnie zagadnienia i środki poruszane we współczesnej sztuce. Jeśli inny filmowiec podziela to zainteresowanie, jego dokonania stają mi się bliskie. 

Czy tradycyjne kino narracyjne jest w stanie Pana zainteresować?

– Zawsze powtarzam studentom, że nie jestem zainteresowany następnym dobrym filmem. Jest ich tyle! Bardziej przykuwa moją uwagę kino, które stara się wypracować nowy język.

Przywiózł Pan do Wrocławia swoje dwa nowe filmy: „Ścieżki” i „Zmierzch”. Jak znajduje Pan nowe tematy? 

– Cztery czy pięć lat temu pracowałem nad rzeźbami, próbując poddać refleksji zagadnienia izolacji i rozumienia natury. Zbudowałem wtedy na całkowitym odludziu dwie drewniane chaty. To był rodzaj rzeźby site-specific, wokół której wyrosły inne twory. Powstała książka i trzy filmy. „Zmierzch”, w którym obserwuję, jak stopniowo zmienia się światło, jest jednym z nich. Kwestia uważnej obserwacji, zwracania uwagi jest dla mnie niezwykle istotna. Już od dłuższego czasu znajduje się w centrum moich zainteresowań. Mój widz musi być skoncentrowany na tym, co widzi i słyszy. Tylko w ten sposób można się naprawdę czegoś dowiedzieć. 

A „Ścieżki”? 

– Jakiś czas temu zrobiłem film „RR”, przedstawiający 47 różnych pociągów przecinających pejzaż. Interesowała mnie wtedy relacja między trasami kolejowymi i krajobrazem. Zaczynałem filmować, zanim pociąg wjechał w kadr, i kończyłem niedługo po tym, jak z niego wyjechał. Długość konkretnego pociągu i jego prędkość determinowały więc czas trwania danego ujęcia. Pomyślałem, że można by podobny zabieg zastosować w przypadku dróg. 

Pana filmy budzą kontrowersje. Jedni mają Pana za geniusza, inni traktują Pana z lekceważeniem. 

– Jeśli ktoś szuka dobrze opowiedzianej historii albo rozrywki, ja nie mogę mu jej zaoferować. Dla tak nastawionych widzów zetknięcie ze „Ścieżkami” czy „Zmierzchem” może być frustrujące. Oni uznają, że na ekranie nic się nie dzieje. Mój widz musi być aktywny. Wierzę jednak, że otwartego widza sam film może nauczyć właściwego sposobu odbioru. 

Rozmawiała Iwona Sobczyk

Moje NH
Strona archiwalna 12. edycji (2012 rok)
Przejdź do strony aktualnej edycji festiwalu:
www.nowehoryzonty.pl
Nawigator
Lipiec 2012
PWŚCPSN
161718 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
Skocz do cyklu
Szukaj
filmu / reżysera / koncertu
 
KalendariumIndeks filmówMój planKlub Festiwalowy Arsenał
© Stowarzyszenie Nowe Horyzonty
festiwal@nowehoryzonty.pl
realizacja: Pracownia Pakamera
Regulamin serwisu ›