English
Varia

Koń turyński reż. Béla TarrKoń turyński reż. Béla Tarr
Roman Gutek: "Gwiazdkowanie" w tygodnikach nie zastąpi edukacji filmowej

Co tydzień w naszych kinach pojawia się od pięciu do dziesięciu nowych tytułów filmowych (w ciągu roku jest ich ponad trzysta), a wśród nich także te nagradzane na najważniejszych festiwalach filmowych. Z wielu premier praktycznie zawsze jedna lub dwie są ciekawe lub wręcz wybitne. Mamy przyzwoity i zróżnicowany repertuar kinowy, ale coraz mniej widzów gotowych oglądać trudniejsze filmy.

W ostatnich latach ich liczba bardzo się zmniejszyła. Przykładowo: Koń turyński czy Pewnego razu w Anatolii - wybitne filmy autorskie wprowadzone w ostatnich tygodniach do polskich kin, ogląda, łącznie z pokazami festiwalowymi, tylko kilka tysięcy widzów. To zasmucające.

Gusty filmowe dzisiejszej publiczności kinowej kształtowane są w dużej mierze przez działy marketingu i promocji firm dystrybuujących filmy. Większość tytułów traktowanych jest jako produkt, który należy jak najlepiej opakować i sprzedać. Nie ma w tym nic zdrożnego, gdyż właściciele tych firm inwestują w zakupienie praw prywatne pieniądze i chcą na dystrybucji filmów zarobić. W mediach panuje dość duży szum informacyjny. Bardzo często partnerami kosztownych i świetnie wymyślonych kampanii promocyjnych są codzienne gazety, tygodniki, miesięczniki, stacje radiowe i telewizyjne. W większości mediów dominują krótkie omówienia (bardzo często opracowane na podstawie dostarczonych przez dystrybutora materiałów propagandowych, oczywiście bez oglądania filmu) i nieszczęsne "gwiazdkowania". Jeśli dana gazeta lub audycja jest patronem medialnym, to musi wspierać dany tytuł i nie może o nim źle pisać lub mówić. Pisze się w jak najprostszy sposób o tym, co znane i popularne. Nie ma miejsca na obiektywizm i poważniejsze pochylenie się nad wchodzącymi do kin tytułami. W tym świecie nie ma miejsca dla kina autorskiego i kina niszowego.

Współczesny, przede wszystkim młody widz wybiera więc filmy, o których głośno w ogólnopolskich mediach, których tytuły widać na wielkich billboardach. W wyborach nie pomagają mu ani rodzina (kto dyskutuje dzisiaj w domu o sztuce?), ani szkoła (nie uczy odbioru dzieła sztuki), ani publiczna telewizja, która nie ma przemyślanego programu prezentacji i popularyzacji klasyki filmowej i współczesnego kina artystycznego. W telewizji doborem ambitniejszych tytułów i ich godzin projekcji rządzi przypadek. W tej sytuacji ogromną rolę do spełnienia mają różne formy edukacji kulturalnej, w tym filmowej, dzieci i młodzieży. Powoli dostrzega to Ministerstwo Kultury, które wspiera finansowo duży program edukacji filmowej. Polski Instytut Sztuki Filmowej z powodzeniem wprowadza do szkół ideę Filmoteki Szkolnej. Nic jednak nie robi w tej sprawie Ministerstwo Edukacji. Żyjemy w świecie kultury obrazkowej. Dzieci i młodzież powinny być przygotowane do rozumienia tego świata i do aktywnego uczestnictwa w nim. Taką rolę spełnia od lat nasz festiwal T-Mobile Nowe Horyzonty.

Roman Gutek

"Gazeta Wyborcza Wrocław", 24.04.2012

Moje NH
Strona archiwalna 12. edycji (2012 rok)
Przejdź do strony aktualnej edycji festiwalu:
www.nowehoryzonty.pl
Nawigator
Lipiec 2012
PWŚCPSN
161718 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
Skocz do cyklu
Szukaj
filmu / reżysera / koncertu
 
KalendariumIndeks filmówMój planKlub Festiwalowy Arsenał
© Stowarzyszenie Nowe Horyzonty
festiwal@nowehoryzonty.pl
realizacja: Pracownia Pakamera
Regulamin serwisu ›