English
Varia

Paradise: Love reż. Ulrich SeidlParadise: Love reż. Ulrich Seidl
Roman Gutek: Zazdroszczę Austriakom, że mają Ulricha Seidla...

... który ma odwagę mówić: "Kocham Austrię i nienawidzę jej. Austriacy przez lata wiele zamietli pod dywan, a ja chcę pod niego zaglądać." W swoich filmach uważnie przygląda się Austrii i Austriakom. Obraz kraju i jego obywateli do najbarwniejszych nie należy, za co często w swoim rodzinnym kraju bywa przeklinany.

Seidl, urodzony w 1952 roku w Wiedniu, tworzy filmy od 1980 roku. Realizuje przede wszystkim pełnometrażowe dokumenty, które przyniosły mu uznanie krytyków i publiczności oraz pozycję jednego z najbardziej interesujących twórców europejskiego kina. Nazwisko Seidla zaistniało jednak mocniej w filmowym świecie dopiero po festiwalu filmowym w Wenecji, gdzie w 2001 roku pokazał swój debiut fabularny Upały (Hundstage). Film składa się z sześciu historii, których akcja rozgrywa się na przedmieściach Wiednia w najbardziej upalny weekend roku. W role bohaterów wcielają się zarówno zawodowi aktorzy, jak i debiutujący przed kamerą amatorzy. Podobnie jak w swoich dokumentach, opowiadających o "prawdziwych ludziach", również w Upałach Seidl bada prywatną sferę życia postaci, pokazuje ich niezdolność do nawiązania więzi z drugim człowiekiem. Piękno plastyczne filmu ostro kontrastuje z bezlitosnym portretem najgorszych ludzkich cech. Kamera podkreśla sterylność filmowanych miejsc - osiedlowe uliczki między domami, baseny, supermarkety to widoki dobrze nam znane, ale rzadko pokazywane w tak osobliwy sposób. Reżyser, wykorzystując dokumentalne doświadczenie, zaciera granice między kinem a prawdziwym życiem, między przestrzenią publiczną a prywatną. Pokazuje, jak płynna jest linia oddzielająca kulturę od natury, wyrafinowanie od przerażających pierwotnych odruchów.

Upały zaszokowały naturalizmem publiczność weneckiego festiwalu i wzbudziły wiele kontrowersji. Pamiętam, że tuż po pokazie spotkałem rozentuzjazmowanego Jerzego Skolimowskiego, jednego z festiwalowych jurorów, który twierdził, że dawno nie widział tak świeżego, odważnego i niepokojącego filmu. Jak się później dowiedziałem, to dzięki entuzjazmowi Skolimowskiego, Upały otrzymały prestiżową specjalną nagrodę jury.

Podobne kontrowersje wzbudziły kolejne filmy Seidla, realizowane podobną paradokumentalną metodą, pokazywane w konkursie festiwalu w Cannes: głośny Import / Export (2007) oraz najnowszy, będący pierwszą częścią trylogii - Raj: miłość (Paradies: Libe, 2012). Pierwszy opowiada o poszukiwaniu szczęścia i pieniędzy, o ciemnych stronach ludzkiej natury, o umieraniu. Drugi jest opowieścią dziejącą się na wczasach w Kenii, które są tak naprawdę zorganizowaną seksturystyką dla starszych, samotnych kobiet z Europy. Opowieść przeradza się w okrutną satyrę na temat złudnego szczęścia. W następnych częściach trylogii Seidl pokaże inne formy poszukiwania szczęścia: w religii i w odchudzaniu.

Mimo mrocznych tematów podejmowanych w swoich filmach i zarzucanego mu cynizmu, Seidl jest człowiekiem bardzo otwartym i przyjaznym, o czym przekonałem się w tym roku w Cannes. Reżyser wchodząc razem z ekipą po słynnych schodach do festiwalowego pałacu na prezentację swojego najnowszego filmu, pozując fotoreporterom, odkrył przed nami nowy talent - pięknie zatańczył z jedną z aktorek w rytm jazzowej muzyki, sączącej się z festiwalowych głośników.

Upały oraz Import / Export znane są świetnie publiczności festiwalu Nowe Horyzonty, pokazywane były także w polskich kinach. Raj: miłość ma już dystrybutora, polską premierę będzie miał na festiwalu we Wrocławiu, a na początku września film trafi do kin. Natomiast tegoroczne Nowe Horyzonty będą świetną okazją do zobaczenia zupełnie w Polsce nieznanych, wcześniejszych filmów dokumentalnych Seidla, które ukształtowały jego styl reżyserski. Takie tytuły jak: Good News (1990), Modelki (1998), Jezu, Ty wiesz (2003) weszły do kanonu współczesnego kina. Werner Herzog, znakomity niemiecki reżyser zaliczył Seidla do grona najbardziej cenionych twórców filmowych, a po obejrzeniu filmu Zwierzęca miłość (1995) powiedział, że jeszcze nigdy, siedząc w kinie, nie ujrzał tak wyraźnie piekła.

Seidl zagląda nie tylko pod austriacki dywan. Materiaył do kolejnego projektu, tym razem dokumentalnego, reżyser zbierał od 2009 roku. Film, jeszcze pod roboczym tytułem Im Keller (W piwnicy), jest próbą zajrzenia w odmęty austriackiej duszy poprzez... austriacką piwnicę.

Chciałbym, aby polscy twórcy pokazywali w tak bezkompromisowy sposób, jak Seidl, naszą rzeczywistość.

Roman Gutek

"Gazeta Wyborcza Wrocław", 11.06.2012

Moje NH
Strona archiwalna 12. edycji (2012 rok)
Przejdź do strony aktualnej edycji festiwalu:
www.nowehoryzonty.pl
Nawigator
Lipiec 2012
PWŚCPSN
161718 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
Skocz do cyklu
Szukaj
filmu / reżysera / koncertu
 
KalendariumIndeks filmówMój planKlub Festiwalowy Arsenał
© Stowarzyszenie Nowe Horyzonty
festiwal@nowehoryzonty.pl
realizacja: Pracownia Pakamera
Regulamin serwisu ›