English
Varia

Dokhtar... pedar... dokhtar reż. P. RezaeeDokhtar... pedar... dokhtar reż. P. Rezaee
Roman Gutek: Nowohoryzontowe odkrycia

Przed tygodniem z programu tegorocznych Nowych Horyzontów poleciłem kilka głośnych, ciekawych dla każdego, a nie tylko dla filmowych maniaków, tytułów. Dzisiaj piszę o moich subiektywnych wyborach, filmach wyszperanych na większych i mniejszych festiwalach, niekonwencjonalnych, wymykających się jednoznacznym ocenom, słowem - o moich odkryciach. To ogromny przywilej móc pokazywać bliskie mi filmy innym.

Najbardziej oryginalnym wśród nowych, nieznanych jeszcze polskiej publiczności produkcji będzie francuski film Holy Motors Leosa Caraxa, który był najbardziej szalonym dziełem tegorocznego konkursu w Cannes. Carax, jeden z najbardziej tajemniczych twórców francuskiego kina, robi filmy rzadko. Mimo że debiutował w 1984 roku, ma ich w dorobku dopiero pięć. Jest postrachem producentów, przekracza budżety, a przede wszystkim granice konwencjonalnego kina. Holy Motors, będący wytworem jego surrealistycznej fantazji, jest hołdem dla kina i Paryża, który jest tłem kolejnych wcieleń tajemniczego filmowego bohatera. Film czerpiący z ducha magicznego realizmu i kina francuskiego, jednocześnie żartobliwy i poważny, zachwyca wewnętrzną spójnością, fascynuje swoim światem, obrazami, energią. Twórca przyjedzie do Wrocławia.

O ile film Caraxa był w Cannes najbardziej zwariowanym, o tyle Post tenebras luxw reżyserii Meksykanina Carlosa Reygadasa okazał się najbardziej radykalny. Reygadas, mistyk i poeta kina, będzie miał w tym roku we Wrocławiu retrospektywę swoich filmów i będzie gościem festiwalu. Opowiadający obrazami, inspirujący się Tarkowskim, Bressonem, Dreyerem i Ozu, ma w dorobku dopiero cztery filmy pełnometrażowe. Jurorzy docenili artyzm Reygadasa i nagrodzili Post tenebras lux za najlepszą reżyserię. Film nie ma tradycyjnej fabuły, jego logika rządzi się poetyką snu. Dominującym uczuciem jest poczucie zagrożenia. Eksplodujące pragnienia, strachy i instynkty stopniowo wyrywają ludziom z rąk kontrolę nad ich zachowaniem. To bardzo osobiste dzieło z pogranicza świata realnego i snu, opowiedziane w pierwszej osobie, przypomina mi bardzo Zwierciadło Tarkowskiego.

Z kolei akcję filmu Córka... ojciec... córka reżyser umieścił w zachodnim Iranie w surowym, zaśnieżonym krajobrazie. Śledzimy samotne życie trzech sióstr i ich ojca, pędzone gdzieś na peryferiach świata, z dala od cywilizacji. Fabuła zbudowana jest ze szczątkowych obrazów: kobiety polują w okolicy na ptaki, ojciec sprzedaje paliwo okolicznym mieszkańcom. Film rozwija się w powolnym rytmie, następujące po sobie dni i czynności wydają się monotonne, ale w tej powtarzalności i niespieszności tkwi jakaś magia. Wielką jego zaletą jest strona wizualna: irański twórca dba o szczegóły i kompozycję każdego kadru. Forma doskonale splata się z treścią filmu i jego wymową. Dla mnie to jedno z większych odkryć ostatniego roku.

Gościem festiwalu i jurorem w konkursie międzynarodowym, będzie Lav Diaz, czołowy przedstawiciel i "duchowy ojciec" Nowego Kina Filipińskiego, eksperymentator i wizjoner. Specjalizuje się w monumentalnych filmowych eposach, trwających po sześć, osiem godzin. Pewny siebie, nieskrępowany narzuconymi ograniczeniami, od lat fascynuje twórczą wolnością. Krytycy zwracają uwagę na charakterystyczną, symboliczną wyobraźnię reżysera, na medytacyjną atmosferę jego filmów tworzoną przez poetyckie czarno-białe zdjęcia. We Wrocławiu będzie można zobaczyć dwa najnowsze jego filmy: Century of Birthing (trwa 355 minut!) oraz Florentina Hubaldo, CTE (360 minut). Pierwszy Diaz poświęca sztuce, w szczególności roli artysty we współczesnym, zdominowanym przez fundamentalizmy, świecie. Century of Birthing wydaje się najbardziej urzekającym filmem reżysera, jego osobistym wyznaniem. Florentina Hubaldo, CTE jest z kolei filozoficznym dramatem, osadzonym w niełatwej filipińskiej rzeczywistości. Opowiada o dwóch biednych robotnikach, którzy opuszczają miasto w poszukiwaniu skarbu.

W ubiegłym roku polecałem szokujący film Rów o chińskich obozach pracy na przełomie lat 50. i 60. ubiegłego wieku. Tym razem zwracam uwagę na współczesną Czarną krew, najbardziej pesymistyczny film tegorocznego festiwalu. Jeszcze bardziej szokujący, bo dziejący się dzisiaj: mieszkańcy chińskiej prowincji, by przeżyć, sprzedają krew. Minimalistyczny, czarno-biały film, w którym krajobraz jest równoprawnym bohaterem, eksploatowanym przez przemysł tak, jak ludzkie ciała wykorzystywane są przez dziki kapitalizm.

Jestem ciekawy opinii na temat moich wyborów. Będę szczęśliwy, jeśli niektóre moje odkrycia staną się również państwa odkryciami.

Roman Gutek

"Gazeta Wyborcza Wrocław", 9.07.2012

Moje NH
Strona archiwalna 12. edycji (2012 rok)
Przejdź do strony aktualnej edycji festiwalu:
www.nowehoryzonty.pl
Nawigator
Lipiec 2012
PWŚCPSN
161718 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
Skocz do cyklu
Szukaj
filmu / reżysera / koncertu
 
KalendariumIndeks filmówMój planKlub Festiwalowy Arsenał
© Stowarzyszenie Nowe Horyzonty
festiwal@nowehoryzonty.pl
realizacja: Pracownia Pakamera
Regulamin serwisu ›